„Cierniste łzy”
Przyrzeczenia, ukryte na dnie serca
Ulatują ku ciężkiemu,
Wyzutemu z pragnień niebu
Wymieniane słowa,
Wszystkie są niczym obcy sobie ludzie
Sprawiając, iż mijający z trudem czas, piętrzy mury
Ach, poprowadź więc mą ufną duszę ku wieczności!
Czy niebiosa spadając na nas,
Tylko z nami igrają?
Aż wszystko zostanie zrównane z ziemią
Nawet, gdy wyschnie krew,
Która pokrywa te ciernie,
Moje uczucia do ciebie się nie zmienią
Jeśli deszcz, padając nieprzerwanie,
Mógłby uleczyć żądzę,
Obudźmy miłość,
Pogrzebaną w świecie iluzji
Ach, władco, odzierający nawet z modlitw!
Czy niebiosa spadając na nas,
Tylko z nami igrają?
Aż wszystko zostanie zrównane z ziemią
Nawet, gdy wyschnie krew,
Która pokrywa te ciernie,
Moje uczucia do ciebie się nie zmienią
Podnoszę głos, uwiązany pośród płomieni
Ale nie jestem w stanie zabić tej wypaczonej miłości
Nawet gdy moje ciało zostanie spalone i zniknie
Jeślibym nie został zbrukany,
Wtedy poprowadź mnie za sobą,
A potem delikatnie obejmij
„Samobójstwo o świcie”
Samotny, otulony mglistym brzaskiem,
Powróciłem myślami do przeszłości,
Sprawdzając, czy w mym sercu nie pozostał jakiś żal...
Chwiejne stopy to z pewnością
Odrobina strachu, która we mnie pozostała
Jeśli tylko zrobię niewielki krok w przód,
Chyba wreszcie otuli mnie spokój...
Wyskoczę wprost stąd,
Nie ma czasu na ból,
Pomimo tego twój głos,
Wciąż przebrzmiewa w mych uszach...
A oślepiające słońce o świcie
Stara mi się coś przekazać...
Przygryzione usta,
Niewielki gorączka, utrzymująca się aż do momentu zaśnięcia
Jeśli tylko zrobię niewielki krok w przód,
Chyba wreszcie otuli mnie wieczność...
Wyskoczę wprost stąd,
Nie ma czasu na ból,
Pomimo tego twój głos,
Wciąż przebrzmiewa w mych uszach
A oślepiające słońce o świcie
Stara mi się coś przekazać...
Wyskoczę wprost stąd,
Nie ma czasu na marzenia o przyszłości,
Pomimo tego twa twarz,
Wciąż pozostaje w mych wspomnieniach
A oślepiające słońce o świcie
Stara mi się coś przekazać...
„Kochanie”
Kochanie,
Nie płacz proszę...
Nie powiedziałem Ci przecież, że Cię kocham, po to,
by ujrzeć Twe łzy...
Kochanie,
Wszystko będzie dobrze
Nie jesteś chyba smutna...?
Wiesz przecież, że gdy Ty jesteś smutna,
mnie również ogarnia smutek
Kochanie,
Nie zamykaj oczu,
Właśnie tak... Właśnie tak, nie wolno Ci teraz zasypiać
Kochanie,
Nie chodzi o to, że mogę dla Ciebie umrzeć
Zdecydowałem, że będę dla Ciebie żył
Oczywiście, zawsze z Tobą, od teraz, na zawsze...
Pokochaj bardziej samą siebie...
Mnie wystarczy pozostała cząstka Twej miłości
Kochanie,
Jeśli narodzę się ponownie
Pozostanę sobą
Ty również się nie zmienisz...
I będę powtarzał te słowa zawsze... zawsze...
Kochanie...
Powolutku otwórz oczy...
Przecież nic się nie zmieni, prawda?
I tak właśnie jest dobrze,
...Tak właśnie jest dobrze...
„Sentymentalny romans ŚWIŃski”
Cześć – dziś ładna pogoda, więc zdrzemnęłam się, a potem pozdrowiłam dmuchawce
Jak długo? – na sawannie, którą obserwowałam, nie martwiąc się czasem, znalazłam jego
Hej-ho! – Jestem wstydliwa, więc po prostu patrzę na niego z daleka
Powiedz „hej”! – Krzykiem w głębi serca, nie sprawię, że się na mnie obejrzy
Gdy widzę jego sylwetkę, gdy chodzi, potrząsając grzywą...
Serce niemal rozrywa mi się w piersi
Ta miłość z pewnością się nie spełni
Nie mogę się nawet do niego zbliżyć
Bo ja, grubiutka, jak bombka,
Zostanę przez niego pożarta!
Znam... Będące powodem dumy grzywę i rozbrzmiewający w dżungli ryk
Dlaczego nie?... Czemu żeśmy się spotkali? Pomimo tego, że tak się różnimy...
Wszyscy na około sprzeciwiają się, mówiąc „Daj sobie spokój!”
Ale te oczy nie widzą już nic poza nim...
Ta miłość nigdy się nie skończy
Jeżeli nie przeszkadza ci miłość bez możliwości spełnienia,
Jeżeli możesz być z kimś tak okrągłym, jak ja
To mogę nawet zostać pożarta!
Waaaaaaaaaaa?!!!
On zwrócił na mnie uwagę! Biegnie tutaj!
...niemożliwe! niemożliwe! Jednak nie da rady!
Moja miłość jest jak „świnie, które mogą latać”
Trzeba szybko uciekać,
Bo zostanę przez niego pożarta!
"Mała Baryłka"
Posłuchajcie tego,
Mój tatko jest po prostu zajebisty,
Myślę, że nikt nie kicha głośniej od niego.
Jego kichnięcie przypomina wybuch na Manhattanie,
A wszystko od północy na południe jest umazane śliną.
Ze mną wszystko jest w jak najlepszym porządku!
Pokażę wam, że potrafię przelecieć po niebie, nawet bez spadochronu!
Bo dobrze mnie wychowali,
Bo potrafię wszystko dobrze zrobić,
Wierzcie mi, nawet, jak już się niesamowicie oddalę!
Tatko mnie objął, mówiąc "Boże"
- tak mnie nazwał.
To dlatego, że jestem w stanie wytrzymać i śmiech i łzy – powiedział.
Mój braciszek ma tendencje do tycia,
Łykał wszystko bez gryzienia i zamienił się w wielki grzyb.
Ale ja nie będę płakać!
Roześmieję się tak, jakby ktoś mi wymalował graffiti na twarzy!
Bo słucham, co się do mnie mówi,
Bo nie popełnię błędu,
Wierzcie mi, nawet, jak już się niesamowicie oddalę!
Za to, że wyrobiłeś we mnie poczucie wartości,
Otrzymasz prezent w moim stylu!
Ciekawe czy się zdziwisz?
Gdy się wyliże nadzienie z pączka,
To zamieni się w słońce
- Zanurkujemy w ogromną dioramę!
Tak więc,
Mam do ciebie prośbę, tatku
Już nie będę potrzebował rodzeństwa,
Więc przyrzeknij mi, że...
"Jeśli dziś będzie ładna pogoda... jeśli dziś będzie ładna pogoda..."
- Zanurkujemy w ogromną dioramę!
„Nieskończoność”
Z pewnością ma sens to, że tutaj jesteśmy,
Przyciąga nas wiara, iż coś istnieje
Puszczone w ruch wspomnienia płyną nieprzerwanie
Przypominam sobie oczywiste rzeczy
Jeśli wyciągniemy teraz dłonie, zdążymy, więc...
Uzmysłów sobie osoby, które powinieneś chronić,
Aby żyć wspólnie z nimi
Poszukuj uwolnienia w znakach, dawanych przez słońce,
Niech twe uczucia rozpłyną się w czasie, niczym w deszczu
Wśród mieszaniny blasku i cienia
Wzajemne spojrzenia i oddech, tuż na skraju przyszłości,
Wyciagnijmy więc dłonie, w poszukiwaniu prawdy
Nie poddawajmy się, nawet jeśli byśmy mieli wszystko stracić
Błądząc, raniąc się nawzajem,
Stwórzmy wspomnienia, nie mające granic
Jesteś w stanie się zmienić,
...Dla osoby, którą kochasz
Poczujmy więc,
Sens bycia tutaj
Poczujmy więc,
Miejsce, którego zawsze szukaliśmy
Poczujmy więc,
Dotyk złączonych dłoni
Poczujmy więc,
To, iż staliśmy się jednością
„Czarna porzeczka”
Wszystko powtarzało się wciąż i wciąż, na nowo
Nieustannie tylko raniliśmy się nawzajem
Krzywdziłem tak drogą mi osobę...
I nie byłem w stanie już tego powstrzymać
Dlaczego zetknięcie z tobą musiało być tak bolesne?
Ten sam schemat powtarzał się bez przerwy...
Tylko dlatego, iż bałem się tego,
Że mogę cię stracić
Usiłując zatrzeć wszystkie dni,
Których nie jestem w stanie zapomnieć,
...wtuliłem się w Ciebie,
Ty, o nic nie pytając,
Chwyciłaś moją dłoń
Nawet jeśli jutro twe uczucia się zmienią,
...z pewnością wciąż będę cię kochał
Nawet jeśli jutro miałbym być dla ciebie nikim,
...z pewnością wciąż będę cię kochał
Będę podążał za tobą,
Ku nieodgadnionej przyszłości
Wciąż podążał za tobą,
...ku przyszłości, której będziesz częścią
Bezustannie gościsz w mych myślach,
Wypierając wszelkie przykre wspomnienia
Dławiony pragnieniem,
Liczę wszystkie noce,
Kiedy nie mogę cię ujrzeć
Samotność – owoc naszych nieporozumień,
Wciąż tylko się pogłębia
Nie chciałbym, abyś płakała w odosobnieniu...
Niezależnie od odległości między nami,
Proszę... zostańmy razem, mogąc sobie zaufać
Chciałbym śmiać się, trwając tak bez końca
Nie raniąc cię już nigdy więcej,
Nigdy już nie powtarzając wspomnień,
Które zblakły z czasem
Nawet jeśli jutro twe uczucia się zmienią,
...z pewnością wciąż będę cię kochał
Nawet jeśli jutro miałbym być dla ciebie nikim,
...z pewnością wciąż będę cię kochał
Będę podążał za tobą,
Ku nieodgadnionej przyszłości
Wciąż podążał za tobą,
...ku przyszłości, której będziesz częścią
Proszę...
Chciałbym być dla ciebie tym jedynym...
Proszę...
Nie cofaj swojej dłoni...
Będę podążał za tobą,
Ku nieodgadnionej przyszłości
Wciąż podążał za tobą,
...ku przyszłości, której będziesz częścią








